wtorek, 25 lutego 2014

Wiosna, ach to ty...?

Aluśka dostała ode mnie getry- chyba tak to się nazywa?!
Po wpisaniu w google hasła getry otrzymujemy coś właśnie takiego
albo legginsy nomen omen też getry?!
Mi getry kojarzą się głównie ze strojem damskim do fitnessu z lat 80-tych.
Wiecie o co chodzi: strój kąpielowy jednoczęściowy założony na rajstopy,
właśnie takie getry na nogach a włosy utapirowne
i zawiązane w kitkę grubą frotą na czubku głowy.  Kojarzycie ten klimat?!
 Ja jednak zrobiłam getry dla Ali nie na fitness ale na dwór.
Wiosenne bo do trampek, wprawdzie ocieplanych od środka futerkiem,
 ale zawsze trampek. Wysokie i kolorowe.

Wiem, że się podobają. A skąd to wiem, zapytacie?!
Ano stąd, że wczoraj wciskała je na dresy ;-)
I jeszcze zrobiłam mitenki w taką niecodzienną pszczółkę, szaro-różową.


I pierwsze wyjście na ogródek w nowych częściach wiosennej garderoby.





Nasza Ala na dworze to 100%szczęścia!
Wasze pociechy też tak mają?


Lubie robić dla Ali, zresztą ogólnie lubię dziergać dla wszystkich dzieciaków.
Bo to słodkie "rzeczy" i szybko widać efekty.
Teraz planuję zrobić duży sweter, wiosenny i już wiem, że to trochę potrwa...

Do następnego..

piątek, 21 lutego 2014

Dla milusińskich i coś jeszcze z ogrodnictwa...

Zrobiłam buciki - wzór znany z saartje knits.
Wersja "unisex".


 
Ze wskazaniem dla chłopczyka.
 


Oraz dla dziewczynki.



Teraz czekamy na oficjalne pozwolenie od znajomych na baby shower 
bo mamy przesłanki ale, żeby nie zapeszyć siedzimy cicho.
No i muszę wymyślić jak te buciki fajnie zapakować.

Poszłyśmy z Aluśką za ciosem i mamy: plantację kiełków z rzodkiewki.

Podlewamy i mówimy do nich serdecznie (bo podobno do roślinek tak trzeba
- do awokado oczywiście też gadamy). I czekamy. 
Na awokado przyjdzie dłużej czekać ale smak rzodkiewki poczujemy już za kilka dni. 
Polecam kiełki bo zdrowe i można je samemu łatwo zrobić/wyhodować. 
A dla Ali nie lada frajda przy podlewaniu.

Do następnego...

wtorek, 18 lutego 2014

Krótka rzecz o ogrodnictwie...

Dopisałam się do projektu. 
Pomyślcie: własnoręcznie wyhodowane awokado...
Jest prestiż co nie!
Oto wspomniany projekt.


U mnie niestety tylko 2 szt. pestek z awokado
- mam nadzieję, że wystarczy. 
Ale trzymam kciuki!!! 
I Was też o to proszę bo ogrodnik ze mnie marny. 
Co roku sieje w doniczkach zioła różnej maści 
ale tylko rzeżucha jakoś się prezentuje.

 To teraz czekamy.

Do następnego...

sobota, 15 lutego 2014

Pierwsze postanowienie noworoczne spełnione!


 Kiedy zobaczyła ten sweter u Pani Doroty oszalałam!
Postanowiłam wciągnąć zrobienie tego cuda na listę moich postanowień noworocznych.
Zakupiłam włóczkę i dziergałam, dziergałam i dziergałam w koło-do oporu. I mam!

Włóczka trochę gryząca, w 100% wełniany [przypomina mi czasy dzieciństwa
 i swetry w komunie robione na drutach, które gryzły jak jasny pierun].

Po pierwszym praniu sweter zdecydowanie zyskał na miękkości. 
Niezaprzeczalnym plusem tego swetra jest to, że robi się go w jednym kawałku
-dla mnie to ogromny plus- nic nie zszywałam, czyli po "zejściu z drutów" sweter do prania 
i można było garb przyodziewać.

Ja dodałam guzik bo jakoś w takim rozchełstanym źle się czułam.

A całość postanowiłam zgłosić do wyzwania kolorystycznego w Klubie Twórczych Mam.
Jakoś mi się wydaje, że kolorystycznie trochę się wstrzeliłam.


I jeszcze coś czym dzielę się z każdym kto chce słuchać:
1. Alutek skacze po łóżku. Podchodzi babcia Jola: co robisz Ala? Skaczę. A może pójdziesz się ze mną pobawić? Na co Ala: Ty mi do mnie nie kombinuj!
2. Głęboka ciemna noc {czyt. 3 rano}, Ala ciśnie się nam do łóżka. Oplata moją głowę rączkami i nóżkami i mówi na wpółprzytomnie"Trzymam Cię Mamusiu".

Do następnego...